|

Głównym bohaterem powieści jest Bernhard Gunther, lat 38, weteran walk na froncie tureckim, kawaler krzyża żelaznego II klasy (czyli takiego samego jak Adolf Hitler), były oficer Kripo, z której wystąpił, jak sam twierdzi (narracja jest prowadzona w pierwszej osobie) w proteście przeciwko czystkom wśród konserwatystów i socjaldemokratów, prowadzonym po dojściu nazistów do władzy. Obecnie wykonuje zawód „prywatnego wywiadowcy”, czyli prywatnego detektywa specjalizującego się w poszukiwaniu osób zaginionych, z wyłączeniem spraw zdrad małżeńskich – których unika na skutek wcześniejszych przykrych doświadczeń, zakończonych pobytem w szpitalu.
W chwili gdy go poznajemy otrzymuje bardzo intratne zlecenie od jednego z magnatów finansowych. Jak łatwo się domyślić jego przyjęcie wplątuje naszego bohatera w niebezpieczną i skomplikowaną intrygę.
Książka jest dobrze napisana, bardzo szybko się ją czyta (jednym tchem). Ale nie jest to jedynie sprawnie napisany kryminał. W tle autor odmalowuje atmosferę panującą w Niemczech w 1936 roku, a więc roku olimpiady w Berlinie. Czytelnik może oglądać (oczami głównego bohatera) kiełkujący, wszechogarniający terror i fanatyzm, militaryzację społeczeństwa, prześladowania żydów. Zetkniemy się również z mniej znanymi zjawiskami tamtego czasu jak wszechkrólującym ersatzem (który towarzyszy naszemu bohaterowi wszędzie – tak w jedzonych ciastkach, tankowanej benzynie jak i we własnej garderobie) czy dążeniami nazistów do sprowadzenia kobiety do roli maszynki do rodzenia dzieci.
W swoich poszukiwaniach Gunther zawędruje zarówno do pałaców, jak i do berlińskiego rynsztoka, zetknie się zarówno z postaciami historycznymi ze świecznika władzy, jak i z pospolitymi przestępcami, których wydaje się różnić jedynie skala działania.
W książce niezabraknie również kobiet, także tych pięknych. Jak przystało na powieść której akcja dzieje się w okresie międzywojennym pojawi się również rudowłosa femme fatale o kobiecych kształtach, która zawróci w głowie naszemu bohaterowi.
W tym miejscu warto jeszcze powiedzieć, że fabuła nie jeden raz może czytelnika zaskoczyć, a samo zakończenie dalekie jest od happy endu...
|